Wywiad z Panią Magdą – w rocznicę jej korekcji!
Blikpol: Kiedy zauważyłaś, że masz problemy wzrokowe? Od kiedy nosiłaś okulary?
Magdalena: Moje problemy ze wzrokiem zaczęły się w 1998, zdaje się w 7 lub 8 klasie szkoły podstawowej. Wówczas zdiagnozowana u mnie wada wynosiła -0,5 dioptrii. Z całą szczerością mogę przyznać, że wówczas okulary nosiłam kilka tygodni. Znienawidziłam je momentalnie :-). I to od tego momentu bardzo mocno zaprzyjaźniłam się z soczewkami. I choć teraz to może wywołać uśmiech, kilkanaście lat temu kupno soczewek wymagało dość sporo poświęcenia. Pamiętam całkiem dobrze: pierwsze soczewki kosztowały 300 zł i były kupowane w mieście wojewódzkim, bo w moim mieście były nieosiągalne. Od około 10 lat wada utrzymywała się na stałym poziomie i wynosiła -3,50.
B: Jak dowiedziałaś się o Blikpolu?
M: O Blikpolu dowiedziałam się z internetu. Szukałam kliniki, która specjalizuje się w takich operacjach i znajduje się w odległości, którą można pokonać jednego dnia autem. Znalazłam kilka, zrobiłam porównanie wg istotnych dla mnie kryteriów no i wybrałam Was.
B: Jak czułaś się w dniu zabiegu?
M: W przeważającej części to była mieszanka ekscytacji i pozytywnego podniecenia (to przede wszystkim), ale także lekkiego stresu a może nawet i strachu… ?
B: W jaki sposób Twoja wada wzroku wpływała na Twoje życie?
M: Nosząc przez 17 lat soczewki kontaktowe nie odczuwałam aż tak dotkliwie negatywnego wpływu wady na moje życie. Dopiero kiedy dostałam zapalenia rogówki i lekarz zabronił stanowczo noszenia soczewek na czas przyjmowania leków i do czasu pełnego zagojenia oczu, zmuszona byłam kupić okulary. Tak – właśnie kupić, bo nawet nie miałam jakiś normalnych okularów, w których można by się pokazać reszcie populacji ;). Wówczas wrócił „koszmar” związany z noszeniem okularów. Czułam, jakbym musiała nosić je za karę. Okulary – bleee. Nachylasz się nad ciepłą zupą – bach, nic nie widzisz; mieszasz w garnku konfitury – bach – jesteś oślepiona, wchodzisz z dworu do pokoju – znowu to samo. No i, tylko proszę się nie śmiać, jak zdjęłam okulary, to miałam problem z goleniem włosów, bo ich nie widziałam :-D Po prostu jakaś udręka. Muszę wspomnieć, że jak tylko przeczytałam o możliwości korekty wzroku, a było to dobrych lat temu kilkanaście, wiedziałam, że kiedyś się na to zdecyduję. A że akurat trafiło się to zapalenie i zmuszono mnie do noszenia okularów, pomyślałam: TO TEN MOMENT.
B: Kto wykonywał zabieg? Jakie wrażenie na Tobie zrobił ten lekarz?
M: Zabiegu dokonywał doktor Witold Czuszyński. Zrobił na mnie wrażenie profesjonalisty. Choć w sumie to na to liczyłam, bo zanim zdecydowałam się na zabieg w Blikpolu przeczytałam opinie o wielu klinikach i lekarzach dokonujących zabiegu. I właśnie ten Pan Cudotwórca Od Oczu był jednym z powodów, dla których zdecydowałam się oddać moje oczy w Wasze ręce.
B: Jak czułaś się w trakcie zabiegu?
M: Ogólne odczucia całkiem w porządku. Jednakże trochę się przestraszyłam, gdy usłyszałam głos: a teraz Pani oślepnie. Było to w momencie odrywania płatka. No i muszę przyznać, że jednak lepiej gdy się nie wie co Cię czeka (zabieg na I oku), niż poźniej (zabieg na II oku). Poza tym trochę oszałamiała ta olbrzymia ilość światła, która wpadała do moich oczu.
B: Jaka była pierwsza myśl po przebudzeniu dzień po zabiegu, kiedy nie musiałaś zakładać okularów ani soczewek?
M: Pierwsza moja myśl była niestety negatywna, bo spodziewałam się po procedurze jednodniowej, że wstanę, będę wszystko widzieć i pójdę do pracy, jednak się to nie udało. Po przebudzeniu ostrość widzenia była słaba i towarzyszyła mi myśl czy aby na pewno zabieg się powiódł.
B: Jak wyglądał Twój tydzień po zabiegu, jak się czułaś, czy miałaś z czymś problem?
M: Bardzo się obawiałam, żeby wszystko dobrze się zagoiło (widziałam jeszcze nieostro), więc starałam się przestrzegać wszystkich rad i porad udzielonych przed zabiegiem. Pierwsze 3 dni po zabiegu to praktycznie leżenie i odpoczynek. Do pracy pójść nie mogłam (dostałam tydzień zwolnienia), schylać się nie mogłam, myć oczu nie mogłam, czytać nie mogłam, nie wspominając o TV czy komórce. Tylko leżenie i rekonwalescencja. Nie wiem czy to można nazwać problemem, ale miałam bardzo popękane naczynka (prawie 3 tyg się goiły) a także ogromny światłowstręt. Następnego dnia po zabiegu po prostu nie mogłam otworzyć oczu.
B: Jak zmieniło się Twoje życie po zabiegu?
M: Szanowni Państwo, nie ma na to słów – to coś nieopisywalnego. Niesamowita radość, sięgająca najwyższych warstw atmosfery. Może choć odrobinę przybliży to sytuacja, gdy po przebudzeniu się dzień czy dwa po zabiegu, widziałam, że widzę (ale mi się napisało) już lepiej niż bezpośrednio po zabiegu, zryczałam się ze szczęścia. Wyłam jak bóbr. Nie mogłam uwierzyć, ze to prawda, że jeszcze wczoraj ślepak, a teraz już widzę :) Myślę, że to najlepsza recenzja – łzy szczęścia. Proszę mi wierzyć, że codziennie od dnia operacji, gdy wstaję rano, dziękuję Losowi, że to się wszystko tak pozytywnie potoczyło, a czasem dopada mnie lekki strach, czy to aby na pewno prawda…. to całe szczęście…?
B: Czy poleciłabyś znajomym lub rodzinie wykonanie takiego zabiegu?
ZDECYDOWANIE TAK. Tu nawet nie ma o czym dyskutować. Ludzie, róbta sobie oczy, bo ten wielki dar techniki w doświadczonych ręcach to największy dar i szczęście jakie sobie możecie sami ofiarować. Tylko my, osoby z wadą wzroku możemy wzajemnie w pełni zrozumieć jakie to niesamowite. Chyba bardziej niż lądowanie na księżycu :)
Ocen: Wywiad z Panią Magdą – w rocznicę jej korekcji!
Blikpol / 28.09.2022