Powrót
Wiek: 31 / Zabieg: Ilasik

Aleksander A.

Aleksander A.

Okulary nosiłem odkąd pamiętam, czyli na dobrą sprawę od siódmego roku życia. Miałem je na nosie od dwudziestu trzech lat.
Były pierwszą rzeczą, po którą sięgałem od razu po przebudzeniu i ostatnią rzeczą, którą odkładałem na szafkę nocną przed pójściem spać. Bez nich nie byłem w stanie egzystować, z uwagi na fakt, że miałem bardzo dużą krótkowzroczność – minus sześć dioptrii.

I choć oswoiłem się z faktem, że do końca życia skazany jestem na noszenie okularów, a moja twarz wyglądała w nich nie najgorzej, to zawsze szukałem alternatyw.


Zacząłem używać soczewek kontaktowych w wieku szesnastu lat. Dalej przyszły studia i mnóstwo ślęczenia w książkach. Czytanie po nocach i studencki, często niehigieniczny tryb życia, sprawiły, że mój wzrok zaczął się pogarszać. Dodatkowo nabawiłem się erozji rogówki i zostałem zmuszony do rezygnacji z soczewek kontaktowych na rzecz okularów.


Jeszcze na studiach zrodził się pomysł wykonania laserowej korekcji wzroku. Wtedy, w roku 2005, była to dość świeża w Polsce metoda leczenia wad wzroku. Na zajęciach z okulistyki, kiedy zapytałem jednego z wykładowców o ten sposób leczenia, wypowiadał się o nim z dużą rezerwą.

Ponadto cena zabiegu była mało przystępna, jak na studencką kieszeń. Wszystko to sprawiło, że myśl o laserowej korekcji wzroku odłożyłem na bliżej nieokreślone „potem”.

Kiedy zacząłem pracować, sytuacje w których okulary były przeszkodą, sprawiły, że myśl o zabiegu wróciła. Miałem już dość wiecznie zaparowanych szkieł podczas noszenia maseczki na bloku operacyjnym.

Okulary okazały się być także nie lada problemem podczas reanimacji – wiecznie zsuwały się z nosa podczas wykonywania uciśnięć klatki piersiowej. Poza tym miałem ich już po prostu najzwyczajniej w świecie dość!

A że zacząłem porządnie zarabiać, myśl o korekcji stała się realna.

Zasięgnąłem opinii specjalisty – okulisty z wieloletnim doświadczeniem, z którym miewałem okazję pracować na bloku operacyjnym. Powiedział mi, że dokonał się duży postęp w chirurgii refrakcyjnej – do użytku wprowadzono laser femtosekundowy, co znacznie poprawiło bezpieczeństwo zabiegu.

Polecił mi także Klinikę Blikpol w Sopocie, jako jedyne miejsce dysponujące laserem tego typu. Bez chwili zawahania zadzwoniłem i umówiłem się na wizytę.

23 listopada 2015 r., w dniu zabiegu, czułem ogromne podekscytowanie. Myśl, że nie będę już potrzebował okularów do życia, przyprawiała mnie o zawrót głowy. Było to moje marzenie, a jednocześnie wyobrażenie sobie mojego życia bez okularów było tak abstrakcyjne, że wręcz nierealne.

Samego zabiegu zupełnie się nie bałem. Czytałem na stronie Kliniki, że wykonywany jest w znieczuleniu miejscowym i jest niemal bezbolesny. Po przekroczeniu progu Kliniki zostałem objęty czułą i profesjonalną opieką Personelu. W dniu zabiegu poznałem też  Doktora Czuszyńskiego, który po zbadaniu mnie wyjaśnił jak lekarz lekarzowi, na czym będzie polegał zabieg.


Wreszcie nastała chwila operacji. W trakcie samego zabiegu byłem dość spokojny, choć wcześniej celowo odmówiłem przyjęcia hydroksyzyny w premedykacji. Personel sali operacyjnej wyjaśniał każdy etap zabiegu.

Drobny dyskomfort towarzyszący zabiegowi związany z uciskiem gałki ocznej czy uczuciem szczypania, wydawał się żadną ceną za życie bez okularów. Sam zabieg trwał może dziesięć minut. Choć akurat tego nie jestem pewien, z racji ekscytacji, która mogła zaburzać mi nieco poczucie czasu…


Wróciłem do domu i położyłem się spać. Nie mogłem się doczekać rana, kiedy nie będę musiał już sięgać po okulary. Gdy się obudziłem wzrok nie był perfekcyjnie ostry, odczuwałem pieczenie w oczach, ale niemal z każdą godziną zauważałem poprawę ostrości widzenia a dolegliwości stawały się coraz mniej nasilone.
Gdybym musiał poddać się zabiegowi jeszcze raz, to wziąłbym jakieś 2-3 dni zwolnienia z pracy po zabiegu. W tym okresie widzenie nie jest idealne, ostre światło jest dość nieprzyjemne dla oczu. Ponadto rogówka potrzebuje kilku dni na „dojście do siebie”.

Pierwszy tydzień po zabiegu uczyłem się żyć bez okularów. Zdarzało mi się jeszcze szukać ich ręką na szafce nocnej, zaraz po przebudzeniu. Miewałem też momenty, kiedy chciałem je poprawić na nosie. Kilkukrotnie łapałem się na tym, że zapomniałem o tym, że już ich nie potrzebuję. Moje życie po zabiegu zmieniło się bardzo.

Mogę bez skrępowania pracować na bloku operacyjnym w maseczce chirurgicznej. Zwykłe codzienne sytuacje, jak choćby ściąganie koszulki przez głowę, przestały być problemem.

Jadąc na wakacje w ciepłe kraje już nie muszę zaopatrywać się w soczewki kontaktowe, by móc ubrać okulary przeciwsłoneczne. A poza tym wszyscy mówią mi, że dopiero bez okularów widać, jakie mam ładne, duże oczy :)


Poleciłbym zarówno laserową korekcję jak i Klinikę Blikpol, a laserową korekcję w Klinice Blikpol to już w ogóle :)