Powrót

Wywiad z Panią Anią po jej korekcji laserowej wzroku

Wywiad z Panią Anią po jej korekcji laserowej wzroku

Kiedy zauważyłaś, że masz problemy wzrokowe? Od kiedy nosiłaś okulary?
Problem z ostrością widzenia pojawił się już w 8 klasie szkoły podstawowej. Rozpoczęło się od niewinnego -0,5 D. Niby nic, a jednak spory dyskomfort. Mała, wiecznie biegnąca gdzieś dziewczynka miała zacząć nosić okulary. Bez tego ciężko było czytać ze szkolnej tablicy i witać się ze znajomymi po drugiej stronie ulicy. Zaraz po założeniu okularów czułam jak staję się inną osobą. Byłam zbyt spokojna, pewnie po prostu ostrożna – bałam się stracić okulary z oczu, w końcu nie kosztowały mało. Udało mi się wyprosić mamę o zamianę okularów na soczewki kontaktowe. Okulary ponosiłam może 2 miesiące, potem zakładałam je już tylko wieczorami, żeby oczy mogły odpocząć od soczewek kontaktowych, używanych w ciągu dnia. Niestety wada wzroku niemiłosiernie wzrastała i w wieku 25 lat soczewki i okulary nie spełniały swoich wymagań. Trzeba było szukać innego rozwiązania. Teraz mam 31 lat, okulary i soczewki towarzyszyły mi od 15 roku życia… do tej cudownej pory – zabiegu laserowej korekcji wzroku w Blikpolu.

Jak dowiedziałaś się o Blikpolu?
Od lat poszukiwałam sposobu na zlikwidowanie mojego problemu krótkowzroczności. Okulary zastąpiłam soczewkami kontaktowymi, ale i to z czasem zaczęło mnie irytować. Wyjście z sytuacji pojawiło się, kiedy w Polsce zaczęto przeprowadzać laserową korekcję wzroku. Światełko w tunelu nie należało do tanich i to odwlekało moją decyzję. W międzyczasie czytałam opinie na temat tego zabiegu, szukałam godnej uwagi i ZAUFANIA kliniki. Z czasem zaczęły powstawać kliniki, które za bezcen wykonywały takie zabiegi i to znowu ostudziło moje chęci. Myślałam sobie: skąd taka różnica? Co to za ludzie i sprzęt? Miałam mętlik w głowie. Decyzja okazała się być najprostszą, jak tylko weszłam na stronę internetową Blikpolu. Wyposażenie, opinie, specjaliści, miejsce – wszystko w jednym i na najwyższym poziomie. A cena? Koniec końców i tak nie był to najważniejszy argument przy wyborze. Efekt jest niewymierny do wydanych pieniędzy! Genialny wybór – nie mogło być innego!!!

Jak czułaś się w dniu zabiegu?
W dniu zabiegu czułam okropny ból głowy. Ogarniał mnie stres przed zabiegiem. Wszystko odeszło, kiedy przekroczyłam próg Blikpolu. Specjaliści zajęli się mną w jednym momencie. Padały troskliwe pytania: Jak samopoczucie? Jak siły?… Zapewniano mnie o bezpieczeństwie zabiegu. I nawet nie wiem kiedy – jak ręką odjął. Podejście profesjonalne, sympatyczna atmosfera totalnie kosi stres i rozwiewa wątpliwości.

W jaki sposób Twoja wada wzroku wpływała na Twoje życie?
W jaki sposób moja wada wpływała na moje życie? Ona rządziła moim życiem! Mój charakter niespokojny, niepokorny kontra wada wzroku – tego nie możesz, a tego nie zrobisz! Horror! Początek życia z wadą -0,5 D był ciężki, a jej zwiększanie o kolejne dioptrie było niejako odcięciem od świata. Dla tych, co nie mają tego problemu wyjaśniam: moment ściągania okularów czy soczewek nakazywał mi – spać, nie gadać. Film z bliskimi przed spaniem? – zapomnij! Mrużenie oczu, bóle głowy, zmęczenie, patrzenie pod nogi, a nie prosto przed siebie. Nic przyjemnego, prawda? A to tylko kropla w morzu zmagań. Nie poznajesz ludzi z naprzeciwka, nie pływasz w basenie, nie biegasz, nie nałożysz okularów przeciwsłonecznych, nie wariujesz z dziećmi w „walce na poduchy”…no i ten moment, kiedy twój mężczyzna zabiera cię na romantyczny wypad i nocą patrzycie w niebo – podobno pełne gwiazd… :) a ty jak „kobieta mróz” mówisz – przepraszam, ale i tak nic nie widzę. Masa śmiechu i tyle z romantycznej wyprawy. A tak jeszcze na poważnie, uczucie ograniczenia zawsze psuło moje plany osobiste, a nawet te zawodowe!

Kto wykonywał zabieg? Jakie wrażenie na Tobie zrobił ten lekarz?
Zabieg wykonał lek. med. Witold Czuszyński. Specjalista bez dwóch zdań! Cechuje się bardzo dobrym podejściem do pacjenta. Posiada dużą wiedzę medyczną, potrafi ją wykorzystać i przekazać pacjentowi. Na każde pytanie zawsze odpowiedział. Nie miałam żadnych obaw.

Jak czułaś się w trakcie zabiegu?
Wchodząc na salę gotową do zabiegu, moją uwagę zwrócił mały, pluszowy piesek. Zapytałam: a cóż to? Spodziewając się odpowiedzi: od pacjenta w podziękowaniu. Odpowiedź padła zupełnie inna: zaraz się pani przekona, on też tu spełnia swoje zadanie. Po chwili wręczono mi do ręki tego oto pluszaka. Wiadomo, co pomyślałam – będzie bolało. I tu moi mili zainteresowani – stwierdzam – pluszak może iść na półkę. Nie bolało. Fakt, uczucie dziwne, nie do opisania, ale bólu to nie przypominało. W trakcie zabiegu była miła i sympatyczna atmosfera. Wszystko sprowadzało się do mojego dobrego samopoczucia i powodzenia zabiegu.

Jaka była pierwsza myśl po przebudzeniu dzień po zabiegu, kiedy nie musiałaś zakładać okularów ani soczewek?
Nie zapomnę tego! Pomyślałam i powiedziałam: gdzie nie spojrzę, tam widzę…chcę czy nie chcę. Otwieram oczy, a tam świat. Nie muszę szukać po omacku okularów, kapci, szczoteczki… Wstaje i działam – rządzę teraz ja, nie wada wzroku.

Jak wyglądał Twój tydzień po zabiegu, jak się czułaś, czy miałaś z czymś problem?
Problem? Jaki problem? Oczywiście, że nie! Ale śmiechu z samej siebie było co nie miara. Budziłam się i myślałam: a niech to! znowu zapomniałam zdjąć soczewki na noc. W ciągu dnia czułam euforię nie do opisania. Nie mogłam nacieszyć się kontaktem ze światem.

Jak zmieniło się Twoje życie po zabiegu?
Określenie „zmieniło”, to za słabe słowo. Moje życie przeszło renesans. Teraz czuję, że żyję. Może ktoś pomyśli sobie, że przesadzam, ale ja naprawdę czuję się jak dziecko. Na nowo poznaje otaczający mnie świat. Widzę wszystko bardzo wyraźnie i jestem szczęśliwa. Uwierzy tylko ten, co przeszedł podobną historię. Po prostu wracasz do gry, do życia. Widzisz ptaki, gwiazdy, ceny na produktach, uśmiechających się do ciebie ludzi, swoje czyste albo brudne buty ;)

Czy poleciłabyś znajomym lub rodzinie wykonanie takiego zabiegu?
Bezwzględnie, oczywiście, stanowczo TAK!

Blikpol / 28.09.2022